Na co uważać w ofertach SEO, Google Ads i social media

5
(68)


Zdecydowałeś (prawdopodobnie słusznie), że chcesz zainwestować w pozycjonowanie strony firmy. Uznałeś (równie słusznie), że już pora na prowadzenie kampanii Google Ads. A może postanowiłeś, że od nowego roku chcesz zacząć komunikację z klientami na Linkedinie. Jak wybrać agencję marketingową? Na co uważać w prezentowanych przez nich ofertach SEO, Google Ads i social media?

Czerwona flaga 1: Niepoliczalne elementy oferty SEO

Przed podpisaniem umowy zwróć uwagę, czy agencja dokładnie określa liczbę linków, jaką gwarantuje w ramach pakietu. To samo dotyczy content marketingu (który jest niezbędnym elementem nowoczesnego pakietu SEO) oraz innych elementów, takich jak np. ilość fraz, które będą przedmiotem pozycjonowania. Bądź czujny, gdy pojawia się mgliste, niepoliczalne słowo „do”. „Do 50 linków” to nie to samo co „50 linków”. Pod koniec trwania umowy możesz być niemile zaskoczony, bo w „do 50 linków” może mieścić się równie dobrze 50 jak i…. 1 link. Dokładnie to samo dotyczy treści i ilości pozycjonowanych fraz. Górna granica nie musi być ustalona, ale dolna, minimum, które będzie obowiązkiem agencji, musi być jasno określona.

Czerwona flaga 2: Brak dostępu do kont Google Analytics, Google Ads, profilu firmowego w social mediach

To naturalne i konieczne, że agencja potrzebuje pełnych uprawnień do tych kont. Powinno Cię zaniepokoić, gdy nie chce się tymi dostępami dzielić z Tobą. Może tłumaczyć to kompleksową obsługą klienta, przekonywać Cię, że dostęp do tych kont nie jest Ci potrzebny, że oni się wszystkim zajmą, a ty będziesz regularnie otrzymywał obszerne raporty. To oczywiście nieprawda. Standardy współpracy z dobrą agencją są takie, że to klient jest właścicielem konta Google Ads, Analytics, czy np. konta reklamowego na Facebooku i gościnnie wpuszcza tam agencję, której zlecił prace. Może jednak ją w każdej chwili odpiąć i wpuścić tam kogoś innego. Niestety często spotykamy się jeszcze z sytuacjami, kiedy agencja prowadzi np. kampanię Google Ads na koncie do którego klient nie ma dostępu i którego nie chce przekazać w momencie zakończenia współpracy. Powoduje to, że klient nie może skorzystać z cennej historii konta przenosząc się do innej agencji. 

Rekomendujemy oparcie się pokusie wygody i wybranie agencji, która nie ma problemu z nadaniem Ci dostępu do kont. Powinieneś się przy tym upierać z trzech powodów:

- zabezpieczenie – tak jak napisaliśmy wyżej, gdyby współpraca z agencją (czego nie życzymy) nie układała się pomyślnie i chciałbyś rozwiązać umowę, niektóre agencje mogą opóźniać rozwiązanie umowy, ociągając się z przekazaniem Ci dostępu do kont. W skrajnych przypadkach mogą nawet chcieć Cię zatrzymać nieprawdziwym argumentem „nie da się nadać dostępu komuś innemu” i twierdzić, że jeśli odejdziesz, będą musieli usunąć Twojego analyticsa

- bezpieczeństwo – pracownicy profesjonalnych agencji marketingowych używają weryfikacji dwuetapowej i innych zabezpieczeń, które chronią ich konta przed atakami hakerskimi. Natomiast nigdy nie da się ich wykluczyć w 100%. Dlatego lepiej jest, by dostęp do Twojego konta Google Analytics, Google Ads, profilu firmowego na Facebooku itp. miała jeszcze jedna osoba. Najlepiej z Twojej organizacji. Najlepiej Ty.

- dostęp do danych – dzięki dostępom do kont możesz zweryfikować prawdziwość danych w otrzymywanych raportach. Gdy agencja nie chce się dzielić dostępami powinna Ci się zapalić czerwona lampka. Być może tylko boją się, że pozmieniasz coś w ustawieniach (chociaż temu można łatwo zaradzić przyznając dostęp tylko do odczytu), a być może to oni nie są do końca uczciwi w raportach.

Czerwona flaga 3: Rozliczanie się za efekt

Kiedyś bardziej popularne, dziś mniej, można nawet powiedzieć, że ten model rozliczeń wymiera. Dlaczego nie warto brać pod uwagę takich ofert? O tym pisaliśmy już dosyć dawno temu w tym artykule. Wiemy, że ten rodzaj rozliczenia pozornie może być dla Ciebie atrakcyjny, ale radzimy go przemyśleć. Na tę formę współpracy zgadzają się freelancerzy i agencje z niewielkim doświadczeniem. W przypadku tego modelu istnieje ryzyko, że pozycjonowanie będzie realizowane “po taniości” i bez uwzględnienia Twojego celu biznesowego. Częstym problemem spotykanym w tym modelu rozliczeń jest dobieranie najprostszych możliwych fraz, które da się łatwo wypozycjonować, a które niekoniecznie przekładają się na ruch na stronie i na konwersje. Ponadto, ze względu na konieczne w tym modelu maksymalne oszczędności po stronie agencji, narażasz stronę internetową swojej firmy na błędy w pozycjonowaniu, źle dobrane frazy, pośpiesznie wstawiony nieprzemyślany content, który nie pomoże Ci budować pozytywnego wizerunku Twojej firmy.

Czerwona flaga 4: Brak briefingu

Powinno Cię również zaniepokoić, jeśli agencja nie chce przeprowadzić z Tobą choćby krótkiej rozmowy dotyczącej Twojej grupy docelowej, działań konkurencji, unikalnej cechy oferty Twojej firmy. Jeśli nie pyta Cię, co dzięki kampanii w Google Ads/pozycjonowaniu/komunikacji w social mediach chciałbyś osiągnąć. Jeśli nie chce omówić z Tobą stylu komunikacji z klientami, fraz na które będziecie się pozycjonować, targetowania reklam. Agencja może – i powinna – mieć plan na marketing Twojej firmy. Ale nie powinien on powstawać bez podstawowej wiedzy o Twojej firmie. A ją uzyska tylko poprzez spotkania, telefony lub maile z Tobą lub Twoim pracownikiem.

W Internetica wstępny briefing odbywa się jeszcze przed przystąpieniem do rozmowy o ofercie, gdyż nie da się przygotować dobrej oferty nie znając celów biznesowych klienta, nie mając informacji o jego produktach lub usługach i grupie docelowej. Z kolei po podpisaniu umowy pierwszym działaniem, które podejmujemy, jest tzw. kick-off call. Na tym spotkaniu oprócz opiekuna klienta obecni są także specjaliśc, którzy zostali przypisani do projektu, którzy zadają pogłębione pytania, by jeszcze lepiej poznać działalność klienta i na podstawie odpowiedzi klienta zaproponować najlepiej dopasowane rozwiązania. Podczas kick-off calla klient zostaje poinformowany o planie działania i dalszych krokach współpracy np. potrzebie przekazania dostępów. Dodatkowa korzyść jest taka, że można się po prostu nawzajem poznać, co znacząco ułatwia dalszą współpracę.

Podsumowanie

Na rynku jest trochę świetnych agencji z dobrymi praktykami. Niestety nie wszystkie zaliczają się do tego grona. Rynek agencji SEM w Polsce jest ciągle bardzo rozdrobniony (pomimo że miały już na nim miejsce pewne konsolidacje). Można na nim znaleźć całe spektrum agencji, od prawdziwie jednoosobowych działalności, gdzie wystarczy dłuższa choroba właściciela, aby realizowane projekty straciły na jakości, po duże, nawet ponad 100-osobowe firmy, które z kolei nie zawsze są w stanie odpowiednio się sfocusować na pojedynczym projekcie. Powoduje to, że trzeba szczególnie dokładnie przeprowadzić proces wyboru najlepszej oferty. Rozważnie wybierz agencję, z którą zamierzasz współpracować. Przed podpisaniem umowy zadaj jej przedstawicielowi pytania o dostępy, briefing, minimalną liczbę linków, fraz i contentu, sposób rozliczania. Sprawdź, czy mają referencje, najlepiej z Twojej branży. Zobacz, czy opublikowali na swojej stronie jakieś case studies.

Oceń tekst

Średnia ocen 5 / 5. Liczba głosów: 68


Powrót do listy artykułów
Zaufali nam
Nasz zespół
Łukasz Iwanek

Prezes Zarządu

Hubert Wasilewski

Manager Działu Obsługi Klienta

Marcin Zagórski

Programista

Marta Bilska

Specjalista PPC

Monika Boguska

Copywriter

Anna Biedrzycka

Specjalista PPC

Katarzyna Bogucka

Opiekun Klienta

Maciej Samborski

Specjalista SEO

Daniel Czyżewski

Specjalista SEO

Aldona Liszka

Content Marketing Manager

Bartosz Łukiewicz

Sales Development Representative

Zofia Mazurowska

Sales Development Representative

Krystian Sakowicz

Sales Development Representative

Mariusz Świątek

Starszy Specjalista SEO

Marcin Żelazny

Starszy Doradca Klienta - Ekspert

Copyright 2007-2024 ©Internetica. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Facebook LinkedIn